• Środa 10 marca 2010 r.
    Imieniny: Bożysławy, Cypriana, Marcelego
  • Statystyki:
    wiadomości:4955 | zdjęcia:8037 | eventy:2945 | video:176 | posty:65 | firmy:14188 | ogłoszenia:18
  • Dołącz do nas!
    Zaloguj się
Wymagana autoryzacja
Wymagana autoryzacja
warriorcompl | 2009-12-02 13:57

MISTRZOSTWA ŚWIATA - BANGKOK 2009 - PIERWSZE DNI

Reprezentacja
Reprezentacja
Zapraszamy na pierwszą relację z pobytu naszego trenera Roberta Karpińskiego ze Szkoły Sztuk Walki "WARRIOR" Z Łodzi na Mistrzostwach Świata w Bangkoku.
Prosimy wszystkich o cierpliwość i wyrozumiałość, ale ogrom pracy i obowiązków przez pierwsze dni spowodował, że nie mogliśmy na bieżąco wysyłać Wam informacji na temat tego, co się u nas dzieje. Nastąpiły także problemy techniczne, które uniemożliwiły nam kontakt z Wami gdyż trudno w to uwierzyć, ale jest tu także problem z Internetem a dokładnie z odbiorem jego sygnału. Więc nie jest to nasza niechęć czy lenistwo a wręcz przeciwnie ciężka praca i dużo obowiązków

W czwartek między 10.00 a 11.00 cała Reprezentacja Polski szczęśliwie wylądowała na międzynarodowym lotnisku Suvarnabhumi w Bangkoku. Po wyjściu z terminalu od razu uderzyło w nas gorące powietrze i poczuliśmy charakterystyczny klimat dla kontynentu Azji.Poczekaliśmy tylko jeszcze na Rafała Simonidesa oraz Remigiusza Fabika i z całą ekipą udaliśmy się do hotelu przygotowanym dla nas transportem. Rafał Simonides korzystając z tego, że był już w Tajlandii, gdzie cały czas się szkoli i bierze udział w walkach zawodowych postanowił dołączyć do naszej reprezentacji i wziąć udział w Mistrzostwach i choć odwykł już od walk amatorskich to zdecydował, że na moment zasmakuje tego typu rodzaju walki. Hotel nasz mieścił się na jednej z dzielnic obrzeży Bangkoku i był nim czterogwiazdkowy hotel Grand Ayudhaya. Po zakwaterowaniu i rejestracji w recepcji, która nie odbyła się bez kilku przygód, które jako menager starałem się od razu rozwiązać wszyscy udaliśmy się na odpoczynek i posiłek. Zamieszanie było duże, gdyż do hotelu zjeżdżały się ekipy z całego świata.

W tym roku w Mistrzostwach świata wzięły udział drużyny z 82 krajów w tym np: IRAK, UGANDA, JAMAIKA, HONGKONG, AFGANISTAN, BENGLADESZ, GEORGIA, to jeżeli chodzi o nietypowe kraje i oczywiście potęgi takie jak: TAJLANDIA, UKRAINA, ROSJA, BIAŁORUŚ, TURCJA i wiele, wiele innych.
W tym roku nasza drużyna składała się z 9 zawodników, trenera, sędziego oraz menagera zespołu. Towarzyszył nam także Prezes PZMT oraz członek Światowej Federacji Muaythai IFMA Rafał Szlachta, którego obecność była niezbędna ze względu na wiele spotkań i rozmów, które go czekały z zarządem IFMA

Menagerem reprezentacji został Robert Karpiński ze szkoły „WARRIOR” z Łodzi

Sędzią Bogdan Rybka z Krakowa a jako trener ze swoim zawodnikiem pojechał Marek Wyciszkiewicz.
tartujący zawodnicy natomiast to:

KOBIETY

Magdalena Rak – junior do 54kg Joanna Jędrzejczyk – senior do 54kg

MĘŻCZYŹNI

Łukasz Kubiak – senior do 57kg Rafał Simonides – senior do 60kg Remigiusz Fabich – senior do 67kg Rafał Antończak – senior do 71kg Dominik Zadora – senior do 75kg Krzysztof Cieciura – senior do 81kg Jarosław Zawodni – senior do 86kg


Tego samego dnia odbyła się rejestracja zawodników, badania lekarskie oraz próbna waga. Niektórzy nasi zawodnicy musieli trochę zbić, ale do wagi ostatecznej wszyscy byli w swojej właściwej kategorii. Następnie, jako menager zespołu razem z Prezesem udałem się na losowanie zawodników jak i spotkanie gdzie były przekazane najważniejsze informacje. Po kilku godzinach wszystko było jasne i wiadome, kto jest, w jakiej kategorii oraz ilu jest w niej startujących zawodników. Praktycznie każda kategoria była obstawiona po kilkunastu zawodników i jedynie kategoria Magdy Rak była na mniej liczna gdyż Madzia miała tylko jedna juniorkę, jako przeciwniczkę i była nią Rosjanka. Pozostali mieli do stoczenia w swojej kategorii od trzech a nawet do pięciu walk. Zmęczeni, ale także zadowoleni, że wszystkie pierwsze sprawy organizacyjne mamy za sobą udaliśmy się na spoczynek, gdyż następnego dnia miał już walczyć nasz pierwszy zawodnik Krzysztof Cieciura.

Kolejny dzień piątek zresztą jak i każdy następny zaczynał się zawsze od badań lekarskich i wagi oczywiście tylko dla startujących zawodników. W tym dniu był nim Krzysztof Cieciura. Tego dnia również odbywało się specjalne uroczyste otwarcie Mistrzostw Świata BANGKOK 2009. Koło godziny 15.00 specjalnie zaproszeni goście rządowi dokonali uroczystego otwarcia, które odbyło się w jednym z największych centrum handlowych w Bangkoku gdzie dla potrzeb zawodów wynajęto całą wielką halę.

Wszystkie reprezentacje swoich krajów uroczyście ze swoją flagą weszły na halę a po przemówieniach został przygotowany specjalny pokaz Muayboran prezentowany przez zawodników Tajskich zaczynając od tych najmłodszych, następnie były dziewczyny a na końcu panowie. Pokaz wywarł na wszystkich ogromne wrażenie a szczególności podobał się pokaz przygotowany przez najmłodszych adeptów.

o zakończeniu ceremonii odbyły się pierwsze walki jednocześnie na trzech ringach. Krzysztof walczył pod koniec, więc czekaliśmy z niecierpliwością na pierwszą walkę. Przeciwnikiem Krzyśka był zawodnik z Brazylii Alexandro Carvalho. Zawodnicy walczyli 4 rundy po 2 minuty i po bardzo ładnej walce technicznej gdzie Krzysztof konsekwentnie realizował swój plan, który wyćwiczył ze swoim trenerem decyzją sędziów wygrał na punkty zdobywając pierwszy sukces dla naszej drużyny. Był to udany dzień i dał początek nadziei na dalsze sukcesy.

Po pierwszym dniu było już jasne, że poziom Mistrzostw jest bardzo wysoki. Wszyscy nasi zawodnicy poza juniorką walczyli w klasie A czyli z najlepszymi ze świata. Dodać tu jeszcze trzeba, że Mistrzostwa te to jednocześnie możliwość zakwalifikowania do Olimpiady Sportów Walki, która odbędzie się w Pekinie 2010 roku. Każdy zawodnik, więc stawiał czasami wszystko na jedną kartę gdyż liczyć się będzie tylko pierwsze i ewentualnie drugie miejsce. Ponieważ jeszcze nie podano oficjalnie, jakie kategorie wagowe będą brane pod uwagę, dlatego więc każdy walczył zaciekle mając nadzieje na wygraną i zakwalifikowanie się na tą prestiżową imprezę, która będzie jednym z ważniejszych wydarzeń sportowych na świecie w 2010 roku.

Kolejny dzień, czyli sobota to walki Joanny Jędrzejczak i Dominika Zadory. Pierwszą walką była walka Asi, która walczyła z zawodniczką z Kanady Alą Ivashlevich. Po bardzo dobrej zaciętej walce nasza Joasia nie dała żadnych złudzeń przeciwniczce i tak jak Krzysztof decyzją sędziów wygrała na punkty. Asia jest zawodniczką z teamu Ernesto Hoosty i na co dzień szkoli się w Holandii. Jej ciężka praca i serce do walki przynoszą teraz oczekiwane efekty. Dominik Zadora walczył natomiast z zawodnikiem z Maroko Youness El Mhssani. Dominik już w Polsce udowodnił, że ma serce do walki i nie boi się kontaktu i rywalizacji wręcz przeciwnie z chęcią ją podejmuje. Przez wszystkie rundy Dominik walczył zaciekle, ale przeciwnik przewyższał go troszkę doświadczeniem i ilością stoczonych walk. Decyzją sędziów przegrał na punkty, ale jak na pierwszy start w tak prestiżowej imprezie i na walki od razu w klasie A to trzeba przyznać ze debiut Dominika był naprawdę bardzo udany. Pomimo wszystko i tak ten dzień zaliczamy do udanych gdyż wygrana Asi i debiut Dominika dały nam naprawdę dużo satysfakcji.

Niedziela zapowiadała się bardzo pracowicie gdyż w tym dniu miały się odbyć cztery walki w tym kolejna walka Krzysztofa Cieciury. Pierwszą walkę stoczył Rafał Simonides z Turkiem Ramazanem Cicekiem. Przez cztery rundy jeden jak i drugi nie dawali za wygraną i mocno napierali na siebie. Od razu dało się zauważyć, że walka w pełnych ochraniaczach uniemożliwiała Rafałowi zaprezentowanie pełnego zakresu swoich możliwości. Rafał od pięciu lat walczy zawodowo i odwykł trochę od walk amatorskich. Bardziej traktował ten turniej, jako przygotowanie do kolejnej zawodowej walki, która nie długo będzie toczył w Singapurze. Po czterech rundach sędziowie jednak wskazali na Turka, co było dla nas lekkim zaskoczeniem. Przyznać trzeba ze dziwnie się oglądało Rafała w tych ochraniaczach, które jakby go trochę hamowały. Pomimo niesamowitych wycięć i obaleń jednak punkty zostały przyznane Turkowi. Rafał traktował tą walkę bardziej, jako kolejny sparing przed kolejnymi walkami zawodowymi, ale nie ukrywamy, że trochę się przykro zrobiło, że nie będzie mógł już zawalczyć na tym turnieju. Choć na brak walk nie ma, co narzekać gdyż już na niego czeka Singapur. Szkoda, ale taki jest ten sport, choć zdecydowanie Rafał czuje się lepiej w świecie zawodowego, profesjonalnego Muaythai. Rafał w rozmowie ze mną powiedział, że kontuzja barku wykluczyła go na półtora roku z możliwości startowania w zawodach i stąd teraz czuje głód walki i chce ich stoczyć jak najwięcej i gdzie się tylko da, choć niektórzy mu mówią, że tych startów w ostatnim okresie jest trochę za dużo(od sierpnia Rafał stoczył 6 walk) jednak podczas rozmowy dostrzegłem w jego oczach, że i tak nic go nie zatrzyma.

W następnej walce Remigiusz Fabik miał się zmierzyć z 15-krotnym mistrzem świata Białorusinem Andreiem Kulebinem. Wiele osób obstawiał o szybki nokaut i wygraną Białorusina. Tymczasem Remek przez cztery rundy starał się efektywnie walczyć, czym zaskoczył Białorusina. Przez cały czas dzielnie stawiał opór i kontratakował. Klasa jednak przeciwnika i doświadczenie spowodowało przegraną na punkty, ale Remek nie może mieć sobie nic do zarzucenia gdyż naprawdę jak na jego warunki i stoczone walki było naprawdę dobrze. Na pewno chcielibyśmy żeby ta walka skończyła się na nasza korzyść, ale wiemy już ze nawet tak utytułowani zawodnicy są pod naprawdę dobrym przygotowaniu do pokonania.

Kolejnym wałczącym był Rafał Antończak, który walczył z Austriakiem Marco Pleschbergerem. Rafał zaatakował pewnie i zdecydowanie. Atakował różnego rodzaju technikami przeplatając na zmianę ręce i nogi. Oponent okazał się jednak silnym przeciwnikiem i dzielnie stawiał opór. W pewnym momencie Rafał wszedł mocna techniką ręką rozbijając oko Austriaka tak, że ten miał problemy, aby na nie dobrze widzieć. Pod koniec czwartej rundy wydawało się, że wszystko będzie przemawiało na naszą korzyść. Decyzją sędziów jednak na punkty wygrał Austriak. Nie do końca zgadzaliśmy się z tą decyzją, ale nic trzeba z tego wyciągnąć wnioski i robić swoje.

Czekaliśmy już tylko na walkę Krzysztofa Cieciury. Kolejną walkę miał stoczyć z zawodnikiem z Australii Kimem Olsenem. Pierwsza runda była zdecydowanie Krzyśka. Walczył bardzo dobrze kolejny raz realizując swój plan przygotowany wspólnie z trenerem Markiem Wyciszkiewiczem. Niestety w drugiej rundzie coś działo się z udem Krzyśka i po kolejnym lowkicku właśnie na to udo nie był już w stanie wałczyć dalej. Naprawdę pech gdyby nie ten uraz jesteśmy pewni ze walkę by tą wygrał. Podsumowując ten dzień to skończył się on dla nas niestety pechowo, ale patrzą na naprawdę wysoką klasę zawodników oraz poziom, jaki sobą reprezentowali a także doświadczenie, które mają za sobą myślę, że nasi zawodnicy dali z siebie wszystko i zabrakło po prostu trochę szczęścia gdyż o wszystkich walkach zadecydowała niewielka różnica punktów i tylko w przypadku Krzysztofa Cieciury był to kontuzja. Tak już bywa że ktoś musi przegrać a ktoś wygrać, ale to jeszcze nie koniec gdyż przed nami walki Łukasza Kubiaka, Jarosława Zawodniego i kolejna walka Joanny Jędrzejczak tak, że trzymajcie nadal kciuki i pamiętajcie o nas oraz piszcie słowa wsparcia dla naszych zawodników na forach, bo naprawdę na to zasłużyli.

Każdy dzień to naprawdę ciężka praca. Zawodnicy starają się odpoczywać i jednocześnie trzymać formę i odpowiednią wagę. Prezes Rafał Szlachta ciągle jest na jakiś spotkaniach organizowanych przez IFMA i jego zarząd. Ja, jako menager staram się zadbać o wszystkie sprawy związane z naszą reprezentacją od badań i wagi poprzez spotkania dla menagerów, kończąc na wypełnianiu odpowiedniej dokumentacji czy pomoc we wszelkiego rodzajach spraw, jakie wychodzą. Z hotelu wyjeżdżamy o 12.30 a wracamy o 21.00 czasami później i tak codziennie. Jest to naprawdę duża impreza i jest, co robić. Nasz sędzia Bogdan Rybka całe dni spędza na sędziowaniu a dziennie odbywa się kilkadziesiąt walk. Marek Wyciszkiewicz stara się pomagać zawodnikom w przygotowaniu do walk i podtrzymaniu formy. Na szczęście niepowtarzalny klimat tego miejsca oraz życzliwość ludzi jak i możliwość zobaczenia wielu wspaniałych zawodników i trenerów z całego świata rekompensuje nam wszelkiego rodzaju trudności. Wkrótce kolejne relacje.

Pozdrawia menager zespołu Robert Karpiński oraz cała nasza Reprezentacja.

Skomentuj artykuł

Uwaga: Autorzy serwisu nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za wypowiedzi użytkowników portalu.

Nie chcesz wpisywać kodu? Zarejestruj się lub zaloguj.

Nie ma jeszcze żadnego komentarza
Bądź pierwszy! Zdobądź do 10 punktów za swój komentarz!
Zobacz regulamin przyznawania punktów

Najaktywniejsi użytkownicy

Weź udział w ankiecie

  • Tak
  • Nie
  • Nie mam zdania

Kursy walut

Waluta Kurs    
USD 2.8531 -0.16%
EUR 3.8750 -0.22%
GBP 4.2503 -0.57%
CHF 2.6509 -0.16%
Created by: Mediatrack.pl
Content Copyright © 2006 - 2010 LodzCity.pl. All rights reserved.